Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Reportaż z planu filmowego

 

Miałem ostatnio przyjemność towarzyszyć grupie Baltic Media w tworzeniu filmu reklamowego dla Centrum Sportowego u Jezitów. Moją rolą było zrobienie reportażu z planu filmowego. Jak to wyszło można zobaczyć w portfolio. Obiekt jest mi dobrze znany więc wiedziałem jakie czekają mnie warunki pracy. Część zdjęć była wykonywana na basenie, a część na placu zabaw jaki znajduje się na obiekcie. W weekendy odbywają się tam zajęcia dla bobasów i małych dzieci, dla tego jest tam gorąco, ale za to bardzo kolorowo co fajnie wygląda na zdjęciach.

 

Robienie zdjęć na basenie nie oceniam jako bardzo trudne, ale jak często obserwuje rodziców robiących zdjęcia swoim pociechą to zaważam sporo błędów. Pierwszy i najczęstszy to stanie podczas robienia zdjęcia. Nawet jak normalnie robimy zdjęcie dziecku to powinniśmy kucnąć, by być na poziomie dziecka. Tym bardziej na basenie, gdzie dziecko jest na poziomie naszych kostek. Mi się już nawet zdarzyło robić zdjęcia stojąc w basenie. Niestety to jest dość stresujące, bo bardzo łatwo się poślizgnąć i utopić aparat. Drugi błąd to ogólnie lampa błyskowa. Większość myśli, że lampy błyskowej używa się jak jest ciemno. A skoro na basenie jest jasno, to po co mi lampa? Jest to błędne myślenie, bo czym jaśniej tym bardziej lampa błyskowa się bardziej przydaje, by złagodzić cienie na twarzy i dodać „blasku” na zdjęciu. Ci co już ją używają to błyskają na maksa, a to oczywiście też błąd. By właściwie używać lampy błyskowej do doświetlania warto wykonać najpierw zdjęcie bez lampy, a później dodać lampę tak by nie wpływała na ekspozycję. Podczas tego reportażu wystarczyła mi 1/128 i 1/64 (Nikon SB-900). Niestety ze względu na towarzystwo grupy Baltic Media nie mogłem sobie pozwolić na zbyt częste używanie lampy. Popsułbym ich materiał filmowy :(.

 

Druga część materiału byłą robiona na placu zabaw. Warunki do pracy przyjemniejsze, bo chłodniej. Co niestety nie oznaczało, że było łatwiej o dobre zdjęcie. Ilość osób jaka była na tej przestrzeni sprawiała, że bardzo trudno było znaleźć ładny kadr. Starałem się robić zdjęcia, albo dość wąsko (jedno, dwójka dzieci), albo bardzo szeroko by pokazać całe pomieszczenie. Plusem robienia zdjęć dzieciom w takich miejscach jest to, że nie próbują pozować. Są tak zajęte zabawą, że w ogóle nie zaważały mojej obecności. Co prawda trzeba wykonać w takich sytuacjach więcej zdjęć, by trafić na to jedno dobre, ale po to mamy duże karty pamięci, a nie kliszę na 36 zdjęć :).

To zlecenie utwierdziło mnie w moim przekonaniu, że praca fotografa i filmowca to dwa różne światy. Mimo iż używamy tego samego sprzętu (ja Nikona D810, a Baltic Media D800), to jedyna wspólna cecha, Różnic natomiast jest masa. Ja robię zdjęcia z ręki, Oni na statywach i przesuwnych szynach. Ja używam światła błyskowego, Oni ciągłego. Ja łapię ułamek sekundy, który musi opowiedzieć jakąś historię, a Oni nagrywają kilka sekund i trochę nagrań dźwięku. Ja drobnymi elementami w kadrze na które nie mam wpływu się nie przejmuje, bo sobie wyretuszuje, Oni już tak łatwo nie mają. Mi jak wygodniej to stosuję pionowy kadr, Oni tylko poziomy. Ja muszę dbać o to gdzie dokładnie jest punkt ostrości, Oni już mniej, bo film wiele wybacza. A to tylko bardziej istotne różnice, bo można doszukiwać się jeszcze wiele drobiazgów. Dla tego pozostanę fotografem :)